Woda, kąpiel i rozmyślania

Tak sobie myślę że pomimo wieszania psów na mojej osobie jak na chorego na tak poważną przypadłość mam kilka fajnych sukcesów.

W sumie właśnie siedzę w wannie i piszę ten wpis. Woda jest strasznie gorąca a z kanalizacji wybija nie świeże powietrze.

Jak na niepełnosprawnego chorego na schizofrenię mam parę sukcesów. Pomimo brania ciężkich leków zwiększyłem swoją koncentrację i potrafię czytać ponad 3 godziny a nawet 5 książki i treści urządzeń. Powiem wam jak jest z chorymi – wielu z nich nie potrafi skupić się na czytaniu książek i ciężko im przeczytać nawet jedną stronę.

Udało mi się przezwyciężyć lęki co do wychodzenia na dwór i to zasługa mamy i pieska. No tak z psem trzeba wyjść się okazuje że przebywam na dworze nawet dłużej niż osoby zdrowe bo nawet do 6 godzin spacerów itp.

Ostatnio udało mi się zmniejszyć spożycie kilokalorii do poniżej trzech tysięcy no to wychodzi pi razy oko 2400 kcal dzięki czemu chudnę w sumie schudłem 37 kg co nawet zdrowe osoby muszą ratować się operacją albo po prostu nie dają rady…

Oprócz tego uczę się systematycznie języka programowania i sądzę że wcześniej czy później zdobędę pracę w tym kierunku tylko jak z innymi rzeczami tutaj też muszę być cierpliwy.

Poza tym nie piję nie palę nie mówiąc o czymś gorszym no i rzuciłem nałóg grania w gry komputerowe.

Co dalej? A więc przede wszystkim chciałbym kłaść się poniżej 23:00 co dla mnie ciężko wykonać gdyż jestem sową… Tak marzy mi się wstawać o 5:00 rano i wychodzić z pieskiem o 6:00. Chciałbym też ograniczyć korzystanie z komórki jeszcze bardziej i popracować nad szybkością czytania gdyż te 80 słów na minutę jest dla mnie wąskim gardłem.

Poza tym chciałbym dalej pracować nad dietą.

Kurde ten zapach z kanalizacji jest okropny…

Chciałbym też wyeliminować zgony mózgu albo zmniejszyć ich częstotliwość do jednego razu na 20 dni czyli praktycznie podwoić długość niewystępowania.

Od poniedziałku jednak dokładam naukę programowania i we wtorki czwartki przynajmniej będę czytał książkę w tym temacie chociaż te 20 stron. Gdyż podobno 20% starań przynosi 80% wyników zasada pareto.

Kończę bo idzie zasłabnąć w tej wodzie…

Hot Free

Nareszcie nie ma upałów – co za ulga! Boję się prawdę mówiąc powrotu słońca. Za radą kolegi udaje mi się trzymać normę plus minus 2000 KCAL – raz jest 1795 kcal a raz 2361 kcal gdy tym czasem moja masa średnio zjada 3600+ kcal. Właśnie moja Mama mówi, że zaczęło padać – tak wczoraj nie spadła ani kropla deszcze lecz ochłodzenie było ale była straszna duchota… Jednak nie pada tylko trochę pokropiło.

Czytaj dalej „Hot Free”

Słabość

Dzisiejszy wpis dodaje z łóżka – za pomocą smartfona. To dobry moment by się przełamać do tego urządzenia i pisania tekstów.

Godzinę temu bolała mnie głowa, a od wczoraj odczuwam słabość… Tak, po prostu jest mi słabo. Bratanek powiedział nam, że tak jest po szczepionce – skutki uboczne. Moja 82 letnia mama też odczuwam słabość i się martwi czy nie umrze…

Czytaj dalej „Słabość”

So many layers of not me.

Fikcja pisana słowem czy prawda pisana fikcją?
Dla mnie takie kobiece Sci-fi. Smaczny tekst 😛

𝙺𝚊𝚕𝚞𝚣𝚎 𝚒 𝚁𝚘𝚣𝚎.

/ fot. Karolina Pląska

Zbieram z dzielni ogłoszenia “kupię mieszkanie w tej okolicy” i przyklejam je na lodówkę. Chcę pamiętać, że ktoś chciałby mieć takie życie jak ja, chociaż kawałek tego życia. Otodom to fajna sprawa. Pozwala ci wyobrazić sobie życie, jakiego nigdy nie będziesz mieć i obejrzeć wszystkie penthouse’y, apartamenty i premium wille tego miasta. A przecież to miasto to dla ciebie zimne kamienice, 850 zł kaucji, czekanie na przystanku pod Bagatelą, zawsze ze skręconymi od wilgoci włosami i zawsze bez parasolki, wyblakłe na słońcu graffiti na Mogilskim, zrobione na MDMA. 

So many layers of not me

Po co te złote mieszkania, kto je kupuje, kto w nich mieszka? Zawsze dziwią mnie ci ludzie, którzy kupują nieruchomości za gotówkę. Co to w ogóle znaczy? Oni przychodzą do agenta nieruchomości z walizką pieniędzy i potem wszyscy zasiadają razem do wspólnego liczenia? Ślinią opuszki, żeby Jagiełło szybciej przelatywał im przez palce?…

View original post 509 słów więcej

Bloki, kaptury.

Ciekawy monodramat w inscenizacji Alicji z króliczej nory ;-P. Pozdrawiam!

𝙺𝚊𝚕𝚞𝚣𝚎 𝚒 𝚁𝚘𝚣𝚎.

Dusiliśmy się tamtym niebem, kruszyliśmy biel na smog, kruszyliśmy lód do wódki, odpalaliśmy jointy od palników.

Rok temu udawałam, że mieszkam w tamtej kamienicy. Kopiowałam u dziadka pod Bagatelą kluczyki do wszystkich kamienic tego miasta, w których mieszkał kiedyś kawałek mojego serca. Schody pod którymi sypał się piach z Grzegórzeckiego, papryczki piri piri z ogródka babci, które urwaliśmy którejś nocy, myśląc, że to święte winogrona. Wszystkie tamte wieczory były święte. Można było spisywać listy dialogowe z tamtych rozmów i puszczać je teraz jako sacrum podcast, ale kto wtedy wiedział, że rzeczy święte nie są wieczne. Cukier do tequili, słodkie zagłębienie przy kciukach, gorzki posmak za zębami, zdenerwowane palce. Plastikowe fotele były jak trony wyjęte z błota i wywyższone na balkon. Tamte wieczory płakały strugami wina, spływającymi po murze.

Sąsiedzi nie mogli być trzeźwi tego lata, że nas nie wykwaterowali. Zabytkowy witraż z drzwi kamienicy wyleciał na kopie. Beng, beng! Skrzynka…

View original post 326 słów więcej