BlogFaceta | Progress …

A więc mam progress – wiecie wdrażam te procedury z książek choć nie raz nie zawsze mi to wychodzi ale czuję, że idę w dobrą stronę. W sumie miałem odpuścić wpis lecz po przeczytaniu książki „Mądry że F*uck” (którą to bym musiał jeszcze raz powtórzyć – dająca do myślenia) postanowiłem jednak dodać wpis – gdyż „nikt nie pamięta publiczności, nawet jeśli ktoś siedział na pierwszym miejscu tylko każdy pamięta graczy”.

Co u mnie a więc ostatni pomiar który notabene robiłem około dwa tygodnie temu pokazał, że warzę 113 kg – czyli schudłem 5 kg. To mój osobisty Sukces czyli zejście poniżej 115 kg.

Poza tym jakie robię postępy? A więc powiem na wstępie, że prowadzę kalendarz i tam sobie notuję w formie graficznej (zwykłe kwadraty z odhaczanymi ptaszkami a na górze liczba) liczbę przeczytanych stron, ilość wysłuchanych minut po angielsku oraz ilość przerobionych lekcji w Python plus czy zaliczyłem „1 DAY”.

Oprócz tego zapisuję maksymy które mnie prowadzą jak np.: „optymiści i uśmiechnięci żyją dłużej i zdrowiej” albo „100 h – poziom średni (2 h/dzień = 50 dni, 3 h/ dzień = 33 dni)” oraz inne związane z zdrowiem, żywieniem i nauką oraz planowaniem dnia – ogólnie taka codzienna dawka motywacji.

Oprócz tego codziennie lub prawie codziennie zapisuję „za co dziś jestem wdzięczny” od chociażby od tego, że mam ręce i nogi do tego że mam działającego fajnego smartfona. Ale po paru tygodniach takiego zasuwu postanowiłem zrobić sobie wolne od angielskiego i Pythona – tak czuje na karku brzemię przemęczenia (choć dziś i tak słuchałem LOTR przez ~1 h spacerując – angielski).

Tak niedziele postanowiłem zrobić wolne lecz to nie jest element lenistwa tylko tzw „podładowania akumulatorów” abym był wydajniejszy. Jak niektórzy z Was wiedzą ostatnio w ogóle nie publikuję na YouTube – i tu też postanowiłem wyrzucić niepotrzebną czynność aby mieć więcej czasu na naukę.

Jak wygląda mój dzień? Więc wstaję przed świtem, chwilę odpoczywam, szykuję się, jem banana, piję herbatę z cytryną i kawę inkę z mlekiem (względem tego napoju szykuję plan ograniczenia gdyż za dużo piję mleka dziennie – bynajmniej mam świadomość i walczę) i wychodzimy z pieskiem na 40 – 60 minut a w tym czasie słucham nagrań audiobook po angielsku – mało ludzi jest to mogę spokojnie słuchać.

Po przyjściu włączam kurs programowania do 9:30 (100 dni z kodem Python), który jeśli nawet nie wykonam tzn jednego ćwiczenia w jeden dzień to nic się nie dzieje – tak powiedziała instruktorka, ważne aby codziennie coś robić. Od 9:30 do 10:30 – czytam książki. Później znów spacer z psem, tym razem od 40 minut do 90 minut plus. Po przyjściu czytam dalej książki a gdy ściemni się i przyjdzie około 15:00 przerzucam się na angielski choć te 30 – 60 minut – tu mam problem z energią fizyczną i psychiczną ze względów zdrowotnych.

Później jeszcze raz z psem i słucham wiadomości gospodarczych i giełdowych – ogólnie uczę się o finansach. Staram też wprowadzić do dnia medytację ale na razie słabo mi to wychodzi, czyli czasem zrobię a często mam jakieś dziwne obawy które są bardzo realne. A o 20:00 idę spać choć często Mama mnie budzi gdyż urzęduje po mieszkaniu – tu nie podziękuję Opiece która stwierdziła, że mnie choremu nie należy się osobny pokój, czyli bezsens, lekceważenie i skazywanie na katorgę ze strony polskich urzędników.

Bo kurna zdrowy może mieć willę z basenem i dużymi pokojami a chory to może się cisnąć w kawalerce z rodziną – no ok mamy dwa pokoje ale i tak jestem wkurzony, że na papierze mam, że mi się nie należy. Przecież bym się dosłownie bił z Mamą o rozkład czasu i ciszę i brak TV (tak nie znoszę TV a bynajmniej nie w takiej ilości jaką ogląda przeciętny człowiek w tym moja kochana Mama).

Co ulepszyłem:

  • słucham 2 – 4 h angielskiego 6x dzień
  • uczę się Python 1,5 – 5 h 6x dzień
  • czytam 10 – 90 stron dzień
  • spaceruję 1 – 3 h dzień
  • dieta około +- 2000 kcal (chudnę)
  • zdrowie – poprzez stratę wagi
  • zdrowie – poprzez mniej stresu
  • lekko zmniejszyłem „choleryczność” z rana
  • wstaję wcześnie chodzę 20:00 spać
  • ograniczyłem zakup książek do 200 PLN/M-C

W tym chciałbym zejść w diecie do +- 1785 kcal czyli tak jak jedzą stulatkowie z Okinawy – muszę wyeliminować nadmierną ilość kawy Inki z mlekiem i mieć nieprzerwany sen od 20:00. Poza tym w niedzielę poprosiłem Mamę aby odstęp pomiędzy pierwszym a drugim daniem wynosił 3 – 4 godziny aby nie zjadać tej dokładki na kolację – tak w niedzielę nie trzymam diety, choć może coś źle liczę na programie do kcal.

Poza tym polubiłem się z pomidorami i oliwą z oliwek – jem sałatkę z nich albo pomidorki koktajlowe osobno. Tak staram się jeść więcej warzyw – zawsze na niedzielę musi być szpinak (który notabene podrożał o prawie 60%). Mój cel z wagą to 80 kg (taki ostateczny), choć za młodzieńca warzyłem 70 kg. A najbliższy cel to zejść poniżej 110 kg.

Mniej stresu czyli eliminacja WordPress do raz na tydzień i YouTube raz na dwa miesiące. Tak chciałbym kupować książki raz na dwa miesiące za 200 PLN z hakiem – ten miesiąc będzie kluczowy – czyli czy się oprę pokusie!

Poza tym zacząłem czytać książkę o Survivalu na wypadek BlackOut – w mieście ma być ciężko -grasujący bandyci, rabujące bandy itp. Oraz będę czytał coś o odporności psychicznej – byleby przetrwać do marca. Tak więc widzicie czytania mam całą masę od sztuki przeżycia poprzez zdrowie fizyczne i psychiczne po czkające na swoją kolej książki o finansach.

W sumie zastanawiam się nad pisaniem Bloga raz na dwa tygodnie albo rzadziej a zajęciem się w niedzielę pisaniem tej mojej książki o schizofrenii gdyż leży i kwiczy… Czyli do przetestowania!

OK C.D.N.

2 myśli na temat “BlogFaceta | Progress …”

  1. Szkoda, że już tak rzadko piszesz 🙂 ale skoro jest to korzystne dla Ciebie – to chyba wytrzymamy 🙂 Gratulacje co do spadku wagi i życzę dalszej wytrwałości! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dzięki Asus niestety na pisanie takiego wpisu zajmuje godzinę regeneracja po drugą godzinę a z rana godziny są dla mnie bardzo cenne.
      Może wpis będzie raz na miesiąc albo co dwa tygodnie.
      Dzięki za wsparcie z tą dietą to ciężka sprawa obecnie oscyluje w granicach dwóch i pół tysiąca kalorii i narazie waga stanęła na 113.
      Naprawdę walczę z pokusą sięgnięcia po jakieś jedzenie a słodyczy jem zero mój cel to poniżej 2000 kalorii tak do 1785.
      Wiem że mam 7 lat na schudnięcie później będzie gorzej ze zdrowiem.
      Nic pora się golić 5:00 rano i trzeba brać się za obowiązki bo dzisiaj python.
      Dzięki dużo zdrowia i cześć 😉

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: