Ratchet & Clank Rift Opowidanie Free gra – opowidanie!

Rivet stała przed wielgachnymi pneumatycznymi wrotami, rozejrzała się jeszcze tylko czy idzie w dobrym kierunku. Holo mapa wskazywała, że musi tam wejść, więc weszła. Pogrążyła ją ciemność którą tylko rozświetlał jakiś monitor na który nawet nie zwróciła uwagi.

Gdy jej oczy przywykły do mroku okazało się, że znajduje się w jaskini a nie pomieszczeniu fabrycznym. Zauważyła też, że przed nią rozciąga się ścieżka która prowadzi w głąb tego pomieszczenia – jaskini. – Pewnie to jest przejście – pomyślała.

Odpaliła odrzutowe buty i pomknęła nieśmiało w głąb. Jaskinia była porośnięta paprociami i mchem. – skąd tu tyle roślinności w takim mroku – zastanawiała się Rivet. Musiała bardzo uważać gdyż jak się okazało ścieżka była poprzerywana wyrwami w które można było wpaść i spaść do jakiejś różowawej cieczy i ta ciecz nie wyglądała na coś przyjemnego…

Szybciej niż myślała dotarła do wylotu pieczary, powitały ją wielgachne fioletowe ślimaki które były nieszkodliwe a bynajmniej jej nie atakowały tylko sobie żuły paprocie. U wylotu znajdowało się nasłonecznione pomieszczenie z komputerami starszej generacji.

Postanowiła zapisać swój stan kwantowy i sprawdziła czy nie da się z tego złomy wydobyć śróbo-monet ale machanie młotem nie przyniosło efektów więc ruszyła do wyjścia. – Nie jest tak źle, mam ładny widok – powiedziała do siebie dodając sobie otuchy.

Skoczyła w dół na odrzutowych butach które łagodnie ją zniosły w kierunku gruntu. Była na polanie w jakimś wąwozie, więc ruszyła do jego ujścia. Słońce było jeszcze wysoko na niebie. W ostatniej chwili zmieniła zdanie i ruszyła w odwrotnym kierunku w stronę metalowej platformy.

Tam znalazła skrzynie z śrubo-monetami które rozbiła z wesołą miną. Chciała polecieć dalej ale wpadła do jeziora kwasu na szczęście uratował ją strój który przywrócił ją do życia z podprzestrzeni. – Hurraaa, Juppi – krzyknęła i ruszyła na odrzutowych butach tym razem bez przeszkód do przodu.

Oznaczyła na mapie gniazda odrzutowych ślimaków i ruszyła w ich kierunku, młotem uwolniła je z organicznego kokonu i ruszyła na „ratunek” dalszej grupie ślimaków. Jakie było jej zdziwienie gdy ujrzała dinozaura na dwóch łapach z wielgachnymi rogami w dodatku mięsożernego który szedł w jej stronę!

Użyła po kolei, panne grzybka, granatów fuzyjnych, bomardiera i w ostateczności przełączyła się na ogień ciągły za pomocą piłomłota. – Zabawa jest dobra dla zdrowia – rzuciła sarkastycznie w kierunku obstrzeliwanego kosmicznego T-Rexa.

Ten swoimi gigantycznymi rogami wydobył z ziemi dużą skałę i rzucił w jej kierunku. Z trudem odskoczyła ale już nie dała rady zrobić uniku i gad ją staranował głową i to dwukrotnie. Wiedziała, że musi zachować dystans, więc oddaliła się od niego na odległość strategiczną i dalej prowadziła ogień ciągły.

Stwór zgłupiał i nie wiedział kogo ma atakować więc próbował uciec, ale robot bombardier – panna grzybek spowodowała serię wybuchów na grzebiecie dinozaura. Zielona ciecz trysnęła z T-Rexa, ten zatoczył się, ryknął i padł. Energia z potwora uwolniła się i zasiliła Rivet.

Postanowiła ruszyć dalej w głąb krainy, nawet na jotę nie przestraszona choć nie jednego bohatera mogłoby takie spotkanie z T-Rexem doprowadzić do zawału. Po drodze rozbijała skrzynie z śrubo-monetami oraz amunicją do jej arsenału. Nagle zatrzymała się, wyłączyła rakietowe buty i załączyła holo-mapę.

Wiedziała, że musi skorzystać z usług odrzutowego ślimaka gdyż tam gdzie zmierza jest woda a jej odrzutowe buty po wodzie nie niosą. Już na odrzutowym ślimaku ruszyła dalej, sunąc po tafli bajora w kierunku kolejnej jaskini. W dalszej podróży przeszkodziły jej wybuchowe chwasty które zabiły jej rumaka…

Ale na szczęcie mogła już sama iść dalej, odpaliła buty i dotarła do pomostu który prowadził w górę do jakiegoś przedziwnego mechanicznego budynku na którym pracowało ramię przytwierdzone koła zębatego które robiło ruchy koliste.

W sumie dotarła do początku swojej podróży do miejsca lądowania swojego statku kosmicznego, tu znajdował się przenośny sklep z amunicją i bronią więc uzupełniła braki. Przy budynku stał Mort z smoczycą Trudi. Jej przyjaciel stwierdził, że smoczyca ma ochotę na zurpniki. -Wiesz zwykle zbiera je sama ale dziś jest zbyt zmęczona – stwierdził Mort. – Oj, znowu imprezowałaś? Wiesz co? Zbiorę je – zaobiecała się Rivet. – Masz złote serce! Spokojnie, poczekamy tu na ciebie – odpowiedział przyjaciel.

Bohaterka podbiegła do końca platformy i spostrzegła na półce skalnej wyrwę w przestrzeni. Użyła cyfrowego lassa i wyrwa przeniosła ją w mgnieniu oka na półkę skalną. Podróże pomiędzy wymiarami były szybkie i praktyczne.

Rivet zebrała pierwsze zurpniki, rozejrzała się za kolejnymi i skoczyła w dół. Holo mapa prowadziła ją za pożywieniem smoczycy koło koryta rzeki otoczonej przez skały, czuła się jakby szła w gigantycznej postrzępionej kamiennej rynnie. Podążając dalej i zbierając te dziwne owoce usłyszała w słuchawkach głoś Morta – Mamy wystarczająco dużo zurpników aby rozruszać Trudi. – Wracaj do fabryki zelatorium, to podziękujemy Ci osobiście! – usłyszała głos przyjaciela w słuchawkach.

Lecz bohaterka ani myślała wracać, nawet wpadła do jeziora i odrodziła się z zakrzywienia przestrzeni. Odkryła dziwną platformę z obręczami przez które czuła, że musi przelecieć. Więc rozejrzała się co by dalej zrobić. Po swojej prawej spostrzegła wyrwę więc się tam przeniosła i skorzystała z usług odrzutowego ślimaka.

Pojeździła, popływała i polatała nim po okolicy aż w końcu udało jej się przelecieć przez niewiadomego przeznaczenia obręcze. Ale nic się nie stało i wylądowała obok Morta i smoczycy. Rivet nakarmiała smoczycę, która te wszystkie kosmiczne owoce połknęła na jeden raz!

Mort nagle powiedział, że jeśli zbierze więcej zurpników z okolicy i nakarmi Trudi dostanie w nagrodę buty strażnika. Przyjaciel zaznaczył Rivet owoce na mapie a ta ruszyła na odrzutowym ślimaku je zbierać.

Dotarła nawet do podnoszonej platformy na której rosły zurpniki, wiedziała, że trochę się nabiega. Dotarła do zwodzonego mostu który był podniesiony ale przebyła tą przeszkodę za pomocą mega dopalenia w kosmicznych butach.

Po drugiej stronie mostu zobaczyła kosmicznych opryszków którzy mierzyli chyba ponad dwa metry, byli uzbrojeni w jakieś ostrza i rozmawiali ze sobą bardzo głośno na temat swoich snów. Bohatera niepostrzeżenie użyła na nich rękawicy apokalipsy, czyli małych morderczych robotów które atakowały przeciwnika bez opamiętania.

Następnie dorzuciła pannę grzybek, i wybrała rykoszeta który jednak był za słabo skuteczny. W końcu wybrała piłomłota i rozprawiła się na amen z przeciwnikami. I to były ostatnie zurpniki zaznaczone na mapie przez Morta, więc postanowiła wrócić i nakarmić smoczycę oraz odebrać nagrodę.

Za zebranie wszystkich zurpników z mapy

kosmiczny przyjaciel ofiarował jej buty strażnika, które miały się jej przydać w dalszej podróży. Nagle Mort wyskoczył z następną propozycją. – Jeśli zbierzesz resztę zurpników, dorzucę ci szpiegobota ZUBR-a.

Trudi zapiszczała, okazało się, że chce pomóc w poszukiwaniach. – Wskocz jej na grzbiet kiedy będziesz gotowa i lećcie zebrać resztę zurpników! I Rivet ruszyła ku dalszej przygodzie na grzbiecie smoczycy, poleciały w nieznanym kierunku.

THE END 😉

THX Moniek za grę!

Dziękuję Pani Annie za datek – dodałaś mi dziś skrzydeł do popełnienia tego wpisu 😉

Postaw mi kawę na buycoffee.to

7 myśli na temat “Ratchet & Clank Rift Opowidanie Free gra – opowidanie!”

    1. Według mnie gra nie jest dla dzieci ani dla dorosłych. Choć 18- 30 może pograć.
      Dlaczego nie jest dla dzieci ze względu na te bronie i przemoc uczy dzieci zabijania strzelania z broni… Trywializuje śmieć…
      Cze

      Polubione przez 1 osoba

  1. Fajnie, że przerabiasz moje granie na opowiadanie. Ceni się, bo nawet nieźle Ci to wychodzi.

    Natomiast myślę, że opadłeś na laurach. Jest tu o wiele więcej błędów stylistycznych i braków w interpunkcji niż w DS.
    Myślę, że nie czytasz ponownie tego co piszesz. Nie poddajesz tekstu korekcie. Jest taka strona na ortograf.pl. Polecam. Często korzystam do wpisów. Wklejasz tekst, a on Ci mówi gdzie robisz błędy 😉 .

    Polubione przez 1 osoba

    1. Może dlatego że głowa mnie od rana boli i pisałem to oglądając wideo a nie z pamięci jak Dark Souls? Gdybym miał czytać kilkukrotnie to bym do 12 się nie wyrobił… Heh
      Dzięki za tą www później sprawdzę 😉

      Polubione przez 1 osoba

      1. No już poprawione możesz ocenić teraz się przyjemnie czyta tak myślę. Miałeś rację błędów było co niemiara i to głupich no ale pisane z bólem głowy przez dwie i pół godziny albo nawet trzy…

        Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s