You speak …

Tak więc próbuję ustalić z korepetytorką kiedy zacznę naukę wymowy w języku angielskim …

Powiem idzie po woli, na razie ustaliliśmy cenę – będę brał jedną godzinę w tygodniu ze względu na fundusze. Może dziś czegoś więcej się dowiem… Prawdę mówiąc mam stracha gdyż mam wątpliwości co do swojej wiedzy i umiejętności oraz fobię społeczną. Np. myślę sobie, że nic nie umiem z angielskiego bo po prawdzie w ogóle nigdy w nim nie rozmawiałem a książki to tak słabo rozumiem…

I czy nie będę za ciężkim orzechem dla korepetytorki? Poza tym chciałem się zapisać na dwa semestry dietetyki – kurs online. Okazało się że trzeba mieć skończony licencjat I stopnia a nawet II – plany rozpadły się jak domek z kart. Ale znalazłem inny kurs tylko że w stosunku do ilości materiału dość drogi bo za tydzień nauki prawie 1000 zł – na razie i tak nie mam pełnej sumy ale chciałbym chociaż spróbować i zobaczyć co dają?

W sumie ta propozycja nauki angielskiego wyszła od „nauczycielki” w tym momencie gdy miałem mieć rozmowę z przedstawicielką kursu internetowego szkoły angielskiego… Niezły zbieg okoliczności?!

Tak to kontynuuje:

  • spacery 10.000 kroków
  • naukę angielskiego (z rana 1 godz z Cake)
  • wczesne chodzenie spać (20:00)
  • wczesne wstawanie (5:xx rano)
  • jedno danie na obiad (zupa – oprócz niedziel)
  • czytanie 50 stron książek (naukowe 99%)
  • pisanie Bloga
  • jedzenie ostatniego posiłku góra 17:00
  • jedzenie pierwszego posiłku 8:00
  • medytuje (z app Intu)
  • jadam mięso 2x w tygodniu
  • dużo warzyw i owoców

I w kolejce czekają kolejne nawyki jak np.: branie melatoniny (zapominam)…

Jestem ciekaw ile mi choremu zajmie nauka angielskiego na poziomie Millenialsów którzy mieli naukę od przedszkola? Oby nie 18 lat ;D

Natrafiłem wczoraj na kanał YT pewnej Coach która mieszka na pięknej wyspie (chyba to wyspa?) i która ma własną firmę i zajmuje się motywowaniem ludzi do robienia postępów i ulepszaniu siebie – pozytywna osoba, która przelała mi część swojej energii – THX! Jak na swój wiek bardzo rozsądna osoba, żałuję, że kiedyś nie czytałem książek od tego 13 – 17 roku życia (odpowiednich książek – nie tylko prozy!) bo pewnie byłbym w o wiele lepszej sytuacji niż teraz! Powiem tak te szkoły były daremne a matura to tylko świstek i może garść satysfakcji…

W styczniu mam wysłuchanych sześć tytułów i przeczytanych pięć, razem 11 – więc słabo… Sądzę, że wraz z przejściem na papier średnia może spać nawet do TYLKO 6 książek na miesiąc – smuteczek ;(. Tak czytanie ostatnio idzie mi opornie…

Nawiasem mówiąc mam smaki na książkę „Slow jogging” – o truchcie witalnym, gdyż chciałbym jego elementy wdrożyć do moich spacerów – bynajmniej gdy będzie odpowiednia nawierzchnia… Na razie wiem, że należy wykonywać 180 kroków na minutę w tempie Niko-Niko. Zresztą musze o tym poczytać i obejrzeć na YouTube!

END

2 myśli na temat “You speak …”

  1. Cze, daj znać jak Ci pójdzie z korepetytorką angielskiego. Sam się zastanawiam czy nie skorzystać z jakiejś oferty szkoły językowej. Coś na wzór indywidualnego kursu językowego. Pozdro!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s