Ostatki

Dziś mamy do 12 w nocy ostatki, z tej okazji pod kierunkiem Mamy kupiłem 4 pączki i muszę się ze wstydem przyznać że trzy zjadłem… Ogólnie czekam na wypłatę, a jeszcze czeka mnie opłacenie jednego rachunku z którym jakoś zwlekam.

Dziś była deszczowa pogoda, mimo to spacerowaliśmy z Toffikiem ponad dwie godziny. Na spacerze spotkaliśmy gustownie ubraną licealistkę, przypominała ubiorem czasy powojenne, granatowy (chyba), płaszczyk, chusta i beret – wybaczcie całego ubioru nie pamiętam, tylko od pasa w górę. Bardzo ładna dziewczyna ale tak smukła jak słomka – odpada!

Po południu podczas intensywnego deszczu spotkaliśmy blondynkę z szerokimi biodrami, która o dziwo się uśmiechnęła do mnie, czym zaskarbiła moje serce. Pomyślałem aby podejrzeć gdzie mieszka, ale głupio mi było za nią iść, bo by jeszcze się wystraszyła…

Późne popołudnie minęło nad spisywaniem rachunków, co mi zajęło przeszło dwie godziny a zrobiłem może 15% całości – tak trochę się tego uzbierało, jutro walczę dalej. Przez te rachunki i pogodę do spania nie przeczytałem ani strony książki ale za to pouczyłem się JavaScript. Szczerze, mam nadzieję, że jutro będę w lepszej formie.

Wieczorem wyszliśmy i znów ją spotkałem, swoją starą/ nową sympatię, zastanawiam się skąd ona tak wraca o tej porze i to w dodatku z młodocianą córką… Niemniej dzień udany jeśli chodzi o „widoczki”, a ja dalej stoję w miejscu… Jak nie było dziewczyny u mojego boku tak nie ma.

Walczę też z przeziębieniem, tak chwytało mnie ale poratowałem się medykamentami i mi jakoś przeszło oby na bardzo długo a w sumie to już nigdy nie chciałbym chorować gdyż przeziębienie/ grypa jest strasznie wnerwiające a ja się wtedy robię strasznie „wymagający”, wiecie facet chory na przeziębienie prawie umiera…

To Pozdro dla Mońka który mnie zmotywował do stworzenia tego wpisu! Wpisy mają być krótsze a częściej, albo przynajmniej krótsze…

C.D.N.

%d blogerów lubi to: