Kumpel on-line (opowiadanie) Game ON!

ETAP I GAME ON

Jedno z Śląskich osiedli, mieszkanie w wieżowcu, noc, w pokoju ciemno, tylko widać rozbłyski, nagle słychać wystrzały z broni automatycznej, główny bohater ginie od serii w plecy. – Kurna Monk, jak oni napierdzielają, nie mam szans, nie umiem namierzyć. Pogramy jeszcze rundkę? -Nie mogę muszę kończyć.

No tak, myślę zagra godzinę czasem pół i zawsze przerywa, co on ma za pilne sprawy?

Pewnej nocy. – Eee to na streamach da się zarobić i to ludzie wpłacają hajs a ty tylko grasz a oni jak te muchy lgną do wideo? Odpowiada z uśmiechem jakby mówił „Namste”. – No tak brachu, to niezły biznes, ja zaczynam na pewno, można się wybić – sława, hajs i dziwki! Na jarany marzeniami rzecze. – Wchodzę w to to jest nas dwóch, razem będziemy się wspierać! – OK.

Rok później, Mr.Z nawala do drugiej w nocy od popołudnia.Kurna co ten Monk tam rzadko wchodzi na mój kanał, znów nie ma czasu nawet wesprzeć druha. Wchodzą tu tylko pokurwieńcy którzy głupio dogadują, rzadko ktoś normalny, czy tak ma być?


Monk streamuje a Mr.Z go dopinguje okrągłą godzinę i mówi. – No to posiedzę do końca, zobaczę co tam wyczyniasz a pogadać zawsze miło. Mówisz. – Dziś miałem już 3 widzów ho ho ho a przez moment 5. Jakbym miał tak 100 to bym ładny hajs wycisnął. Monk – Trzeba poczekać,. – Ok, kupię kilka gier i się zobaczy.
Ktoś się pyta.- Kiedy Minecraft?


Mr.Z w międzyczasie wsiąka w światek streamerów, poznaje nowych dawców obrazu, każdy marzy o podpisaniu kontraktu z Twitch albo o mln subów na YT. On też marzy, tylko jeszcze rok a osiągnę sukces. Widzów nie przybywa, za to przybywa hejterów… Najpierw słodko dogadują, później chcą wyciągnąć dane, na sam koniec pseudointeligencja im się włącza żeby w finale grozić i wyzywajać od śmieci. Monk olewa streamy kumpla, mówi jest zajęty, wchodzi tylko się przywitać i znika. Mr. Z znów przerywa stream aby obejrzeć grę kumpla i wsiąka na godzinę, półtorej. I tak do usranej śmierci …

Gdy warzy już 154 kg, stwierdza coś tu nie gra, poci się jak świnia przy zasypianiu się dusi, ciągle boli wątroba, jest strzępem nerw, sami hejterzy, co nie zrobi to źle a kumpla streamera jak nie było tak na streamach nie ma, wiecznie zajęty…

Po streamach nadeszedła ewolucja, pora na videologi by Gonciarz, taki spoko koleś, nagrywa codziennie wideo i ma 10k hajsu, ja tez mogę, Monk popiera, wręcz mówi to jest myśl. Odpierdalam głupa, użyczam facjaty, przybywa subów, jest OK. Już mam 200 zł / miech jeszcze trochę będzie 2 koła…


Tylko ta edycja i odpisywanie na komentarze oraz statystyki po kilka godzin dziennie ale w imię przyszłych profitów trzeba się poświęcić! Nagle co drugi spierdolec zaczyna pisać wynaturzenia coraz bardziej przemyślane, nie nadążam banować – Co do chuja?
Moniek twierdzi, ze za dużo nagrywam i za długie filmiki i nie ma zamiaru oglądać.
Żaden kumpel nie wspiera, rzygam po mału tą edukacyjną robotą…

W końcu pod presją Mr.Z nie wytrzymuje, usuwa kanał, niech spierdoliny się odkurwią od mnie, czy te 200 zł za 12 godzin / 7 dni w tygodniu jest warte takiego ujadania i pierdolenia? Czy to są ameby dupojebne? Nikomu bym nie polecił tej roboty, to co dopiero zazdrość o normalną robotę, chyba biegają za człowiekiem z tasakami?

Myślę, kiedyś marzyłem czytać książki, zrobię kanał o książkach, już trochę ponagrywałem, będę BookTuberem, poznam piękne BookTuberki, może wyrwę tą łasicę?
W odmętach nie pamięci sięgnął po książkę z samorozwoju i to było to! Naprawdę TO! iT!
Czytał o chorobach, na początek cywilizacyjnych np o cukrzycy i cukrze w pożywieniu.

Pewnej nocy zasycha mu w ustach, myśli dostałem cukrzycy od napierdalania w klawisze i picia 2 L Coli… Biegnie po glukometr do apteki która ma dyżur całodobowy, pani w okienku boi się podejść aby jej klient nie zadźgał, krzyczy z daleka. – Glukometrów nie mamy! Nie spoglądając nawet na półki, chyba chce mieć spokój, bo trzęsie się jak mysz przed kotem.
Badanie krwi, nie ma cukrzycy i następuje:

ETAP II OŚWIECENIE

Postanawia rzucić streamy na dobre, YT coraz mniej, suby spadają i stoją w miejscu przez 1,5 roku tylko stary hejter dodaje raz a raz odejmuje suba aby inni widzieli, że to kanał nie warty zachodu, że tu zawsze ubywa niż przybywa…

5 – 6 lat później, literatura go oświeciła, próbuje ustawić budżet swój i mamy, jest ciężko ale wychodzą na zero, później oszczędza 2k ze swojej renty i jeszcze 3k oddaje Mamie. W międzyczasie dzięki kursom on-line i książką kończy kur UE o tworzeniu stron internetowych i zarabia więcej w 3 miesiące niż kiedykolwiek na stremach/YouTube.
Pomimo że był najlepszy i odbył staż, pracy dla niego nie ma a wymagania miażdżą, co on robił przez ostatnie 6 lat? Grał w gry i wie już, że może podziękować koledze i swojej naiwności.
A kumpel znów namawia, mówi. – Jakbyś miał 100 widzów to byś zarobił przynajmniej na rachunki.

Czy on ma mnie za debila? Czy to mój kumpel? W co on gra? W gry …

Morał, uważaj z kim pijesz bo może z wilkiem w owczej skórze, raz się sparzyć o piec to normalne ale drugi raz to głupota, czyli Polak mądry po szkodzie…

(Z góry przepraszam za stylistykę i przecinki, chciałem tylko oddać sens przypowieści i naświetlić pewne wydarzenia)

Bye!

2 myśli w temacie “Kumpel on-line (opowiadanie) Game ON!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: