Dzień chłodu i czytania prozy wszelakiej

A więc zacznę od tego, że dziś przeczytałem 39 stron i się mega nasyciłem, myślę że czytałem przeszło dwie godziny albo i trzy – oczywiście z przerwami nawet dość długimi. Ale czytałem inaczej, starałem się zebrać bogactwo słów w opowieściach, choć na „Trzy wiedźmy”, już koncentracja mi się rozmyła… W ogóle co to za masakra, tak przeżyłem te opowieści, a tu tylko 39 stron?! Moniek tarza się ze śmiechu – pozdro Moniek! ;). Co czytałem? „Trzy wiedźmy” Terry Pratchett, „Baśniobór” Brandon Mull, „Jak pisać – pamiętnik rzemieślnika” Stephen King. Poza tym przemarzłem …

Tak kaloryfer miałem podkręcony tylko na 2 stopień i był całkowicie zimny, pomimo to termometr na wysokości oczu wskazuje 25 C a u mnie ciągnie chłodem… Ale już podkręciłem, dobrze, że tak można! Ogólnie ma przyjść ocieplenie do 6 – 7+ C za parę/kilka dni. Ale co ja tam będę pisał o pogodzie… W sumie wpis o niczym ale postanowiłem dodać w końcu ma być to Blog z 5 wpisami w tygodniu – potraktujcie to jako zapychacz (Naruto i reszta seriali, kto oglądał ten wie).

Powiem tak „Trzy wiedźmy”, myślę zajmą mi max 3 dni, jeśli będę czytał dalej tak po trochu jak dzisiaj. (No co zapychacz!!!). King mówi, że ortografia to podstawa i jeśli chcę się nauczyć pisać, powinienem ją opanować. Na razie nie wspomniał nic, o interpunkcji, ale może i do tego dojdzie… „Baśniobór” to dopiero 1/3 opowieści, średnio bogaty język, choć nawet fajny. Ale wróżki heh szczerze, jak już nie raz wspominałem wolę „Wiedźmina”. No i bym musiał ruszyć te mangi, bo mi wypłowieją.

Jedną wad książek, oprócz notorycznego zbierania kurzu, może być ich zapach, który notabene teraz drażni moje nozdrza. Przez chwilę, absurdalnie zdawało mi się, że to może atak Rosji za pomocą gazu musztardowego. Wiecie gaz przedostaje się powoli przez okna i zaczyna, pomaleńku drażnić gardło. A może to była zupa mojej Mamy albo blat przypalającej się płyty stołowej? Niemniej już jem kiwi a zupa stygnie, każąc kończyć mi szybciej niż wolniej.

(zaczyna się mięso – czyli zaczyna się robić ciekawie)

Nie rozumiem tylko jednego jak można porównać przeczytanie 67 książek do straty czasu – dodam, że sporą część tego księgozbioru, stanowiły pozycje traktujące o zdrowiu i diecie pro-zdrowotnej. Tu nie chodzi o medium ale o sam fakt nauki, równie dobrze mógłbym słuchać wykładu. Czy to też byłoby marnowanie czasu? Tak jak powiedział King, książki to swoisty rodzaj telepatii która przekracza granicę czasu – tak więc ktoś z nawet odległej przeszłości, może do was mówić, przekazywać swoje myśli.

Ostatnio czytałem artykuł „Zadźgał swojego młodszego brata, bo nie dopuścił go do konsoli”. Tak gry to forma uzależnienia dla której zaspokojenia możemy przynajmniej wpadać w złość i dostawać frustracji. Ja też kłóciłem się z Mamą i się miotałem w złości, czułem żal, frustrację, gniew bo musiałem kończyć grę. Moniek powie, zostań streamerem, zarobisz choć na rachunki – powiem tak pierd@%e taki zarobek i ośmieszanie własnej osoby, firmowane głosem i twarzą oraz wybuchami frustracji. Można streamować gdy się gada z kumplami (prawie żadnego kumpla na moim streamie nie było).

Wyniszczające psychikę zajęcie, degradujące fizycznie, bo co to jest siedzieć na dupie przez 6 godzin i nawalać w klawisze, popijając cukrzaną Cole, zajadając cukrem, solą i tłuszczem – jak gęś „wyścigowa” na farmie. Tak, to właśnie te wszystkie książki mnie oświeciły bo bym skończył co najmniej z cukrzycą, marskością wątroby, nadciśnieniem, zawałem, udarem i Bóg wie jakim cholerstwem jeszcze…

Książki mają moc zmieniania rzeczywistości, zachowania osób – to są takie programy które aplikujemy do systemu i dzięki którym możemy się rozwijać, intelektualnie, psychicznie, uczuciowo i pośrednio fizycznie.

Ziemowit Bloger, były Streamer, YouTuber, były Gracz, Koder, być może Pisarz, Syn, Wujek, Bratanek, Człowiek

No to Ziemowit się rozpisał ;D. Sorki Moniek ale ja to tak widzę, kiedyś do mnie to nie docierało, aż w końcu to sobie uświadomiłem. Tak więc minimum 10 stron dziennie i byle do przodu! Młoda godzina to można jeszcze coś poczytać.

A zupa pewnie wystygła. Cześć!

4 myśli w temacie “Dzień chłodu i czytania prozy wszelakiej

    1. Sorki przez te wystawiania książek byłem strasznie zajęty, a z moją chorobą jestem strasznie zmęczony, a z psem trzeba wyjść 3 razy dziennie zakupy zrobić po osiedlu jeszcze posprzątać do tego poczytać pogadać i praktycznie cały dzień zajęty a czasem mnie z muli na dwie godziny po południu

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: